wtorek, 5 czerwca 2012

Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Im dłużej maluje cebulę, tym bardziej mi się ona podoba. Do czego to dojdzie?

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Dwa spotkania w Raciborzu

 Na zaproszenie p. Ewy Bedrunki w maju odwiedziłem Racibórz i dwa oddziały Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej.


Bardzo mi się podobało.
O ile filia była bardzo przyjemną małą biblioteką, taką, o jakiej marzyłem w dzieciństwie, to budynek główny po prostu rzucił mnie na kolana - wspaniała willa, pięknie odnowiona, dekorowana imponującymi muralami wewnątrz. Miejsce, które miało prawdziwie pałacowy charakter. I słusznie, bo biblioteka z definicji jest miejscem magicznym, czymś w rodzaju pałacu dla wyobraźni.
Poprowadziłem dwa razy małe warsztaty dla dzieci - z zakresu ilustrowania opowieści. Było to dla mnie bardzo przyjemne spotkanie, mam też wrażenie że i dzieci doskonale się bawiły rysując. W pierwszej filii biblioteki zajęliśmy się rysowaniem wymyślonego bohatera.
Podczas obydwu spotkań po prostu wspólnie bawiliśmy się obrazkami.
Chodziło o pokazanie, czego tak naprawdę potrzeba do rysowania.

Starałem się pokazać, że wystarczy szary papier i kawałek węgla... Oczywiście, jeśli są kredki to o wiele lepiej.
Opowiadałem, jak zbudować charakter naszej postaci, jak wygląda moja praca i jak uczyć się tego zawodu. A potem wspólnie rysowaliśmy sobie, co nam kredki na papier przyniosły. Królowali bohaterowie kreskówek, ale sporo było samodzielnie wymyślonych.


Na drugim spotkaniu w głównym budynku - rysowaliśmy psa, po to, żeby zobaczyć na ile rozmaitych sposobów można przedstawić najzwyklejszą psinę.

Zaczęliśmy od zabawy ze słoniem - na jego przykładzie pokazywałem, jak zbudować charakter postaci, czy trąbka może zastapić trąbę i ile elegancji dodaje strategicznie umieszczona kokardka.

A potem kredki poszły w ruch...

Powstało kilkadziesiąt psów - od husky do marsjańskiego jamnika.







Okazało się, że w ilustracjach dzieci z Raciborza żaden pies nie był zwyczajny.
Tym sposobem miałem uczyć... ale chyba sam nauczyłem się najwięcej.



Na zakończenie każdemu z autorów podpieczętowałem jego pracę swoją japońską pieczątką i podpisałem.


Mam nadzieję, że jeszcze się wybiorę do Raciborza... bo chciałbym ponownie odwiedzić i panie z Biblioteki, i dzieci.
To był szalenie przyjemny dzień.



niedziela, 13 maja 2012

Niedoceniane cebule

Efekt piątkowej pracy w szkółce. Cebule są zdecydowanie niedocenianym warzywem. Ja w każdym razie będę je bardziej doceniał.

środa, 9 maja 2012

Problemy kocie - kitten's troubles

 Mam kłopot jak Alicja w krainie czarów - lepiej malować kota bez uśmiechu czy usmiech bez kota?
Z tłem czy bez? A może tło bez kota?


I have problem similar to Alice in Wonderland: better to paint a cat without smile or smile without a cat? With background or without?
Or maybe better background without a cat....

Grzech pomylenia

Chciałem narysować kociątko... Ale w końcu zrobiłem ładnego dorosłego kota. Powinienem zostać podrapany... Cóż, muszę niczym alchemik poszukiwac sekretu Kociej Młodości...

I would like to draw a kitten, but I made nice cat instead. Maybe I have to be scratched as punishment...
Necessary for me is looking for Mistery of Eternal Cat Youth...

wtorek, 8 maja 2012

Kotkiem i węglem

 Próbuję narysować coś puchatego. Trenuję węglem drzewnym na kotach. Ale mam w tym wszystkim pewien zgryz - jak lepiej wyeksponować taki szkic węglem? Na białym tle czy na naturalnym?

I'm trying to draw something fluffy, but I have a problem: how to show this sketch? On white or natural background?




poniedziałek, 7 maja 2012

O kaczce, która chciała dostać się do encyklopedii


No to nastapił długo oczekiwany moment: wyszła dramatyczna opowieść z podwórka, którą miałem przyjemnośc ilustrować.
Jesli ktoś myśli, że kacze życie jest łatwe - powinien to przeczytać. Encyklopedia i świąteczna pieczeń już nigdy nie będą takie same.
La Fontaine czy Kryłow pisali bajki o zwierzętach ale to byli ludzie w zwierzęcej masce. Kiwaczka jest kaczką aż do szpiku kości.
Ale ma nie-kacze pragnienie... i nie-kaczy upór, aby je zrealizować.
To historia nie tylko dla dzieci.