To ciekawe, bo każdy Kot, jakiego poznałem używa kaloryfera w inny sposób i w innym celu. Puma korzysta z niego jako kamuflażu przy czajeniu się na gołębie za szybą,
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taro. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 marca 2015
Technika podgrzewania brzuszka
Taro odkrył istnienie kaloryfera i jego możliwe zastosowania.
To ciekawe, bo każdy Kot, jakiego poznałem używa kaloryfera w inny sposób i w innym celu. Puma korzysta z niego jako kamuflażu przy czajeniu się na gołębie za szybą,
Farel siadał na nim i ogrzewał sobie zadek po Kocich Wyprawach, Pum interesował się tylko, co wpadło za żeberka. A Taro najwyraźniej zadowala się ogrzewaniem brzuszka, przy czym wyraźnie odróżnia tę czynność od spania i wypoczynku. To coś jakby część higieny osobistej.
To ciekawe, bo każdy Kot, jakiego poznałem używa kaloryfera w inny sposób i w innym celu. Puma korzysta z niego jako kamuflażu przy czajeniu się na gołębie za szybą,
poniedziałek, 2 lutego 2015
Nadchodzi... TARO!
W połowie stycznie 2015 znaleziono w pustej psiej budzie cztery zamarznięte kociaki i jednego ledwie żywego.
Wyglądał dość kiepsko, był przeziębiony i chudy.
Po leczeniu trafił do nas.
Przez trzy dni zastanawialiśmy się, jak go nazwać.
Przez cały ten czas Pumiasta syczała i warczała, wściekła, ze ktoś poza nią w tym domu ośmiela się być Kotem.
Nana zastanawiała się nad możliwościami jakie kryje w sobie kot, wąchała go, próbowała namówić na Coś (nie wiadomo na co ale wymagało to merdania ogonem).

Mały początkowo siedział w kącie ale wzięty na ręce przytulał się, zasypiał a po obudzeniu robił przedziwne rzeczy z własnymi łapami.
Zachwycił się kocem i flanelową koszulą.
Kiedy wsadziłem go pod koszulę (początkowo bał się pokazać, wolał ukryć się pod czymś) - przytulił się, zasnął i zjechał na bok, więc ostrożnie wyszedłem z koszuli, żeby go nie budzić, otuliłem i zostawiłem.
Najwyraźniej mu się podobało, bo po obudzeniu bawił się w kreta.
W końcu zaczął wychodzić na mieszkanie i ośmielać się coraz bardziej.
Ostatecznie nazwaliśmy go Taro - na część Momotaro, bohatera jednej z japońskich legend oraz
Jotaro - syna Miyamoto Usagiego.
Czas pokaże, na co go stać. Ale coś mi mówi, że stać go na wiele.
Po leczeniu trafił do nas.
Przez trzy dni zastanawialiśmy się, jak go nazwać.
Przez cały ten czas Pumiasta syczała i warczała, wściekła, ze ktoś poza nią w tym domu ośmiela się być Kotem.
Nana zastanawiała się nad możliwościami jakie kryje w sobie kot, wąchała go, próbowała namówić na Coś (nie wiadomo na co ale wymagało to merdania ogonem).
Zachwycił się kocem i flanelową koszulą.
Kiedy wsadziłem go pod koszulę (początkowo bał się pokazać, wolał ukryć się pod czymś) - przytulił się, zasnął i zjechał na bok, więc ostrożnie wyszedłem z koszuli, żeby go nie budzić, otuliłem i zostawiłem.
W końcu zaczął wychodzić na mieszkanie i ośmielać się coraz bardziej.
Ostatecznie nazwaliśmy go Taro - na część Momotaro, bohatera jednej z japońskich legend oraz Jotaro - syna Miyamoto Usagiego.
Czas pokaże, na co go stać. Ale coś mi mówi, że stać go na wiele.
Subskrybuj:
Posty (Atom)