Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balice. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2015

Wiosna w toku

Stosownie do pory roku  podczas kolejnego spacerku z Naną w Balicach i Szczyglicach postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście jest wiosna. 
Pączki - są na drzewach. 
Czy w jajkach są pisklęta - nie wiem, ale wrony coś na pewno robią przy gniazdach, bo jak podniosłem obiektyw w górę, to ledwie uniknąłem zbombardowania. Poza tym coraz więcej rzeczy kwitnie.
Czasami to nawet za nic nie wiem, jak fotografować. Zdaje się, że robię za dużo zdjęć.
A fotograf w epoce cyfryzacji powinien przede wszystkim nauczyć się, kiedy zdjęcia nie robić.
W przeciwnym razie ma zadanie Kopciuszka: oddzielić zdjęcia dobre od lepszych i od przyzwoitych przy ilościach rzędu 400 fotek dziennie.
W każdym razie przyroda jest lekko niedorozwinięta, nawet samoloty jakieś takie niecałkowite latają.


sobota, 21 marca 2015

Wiosenne fotki

 W odróżnieniu od lata wiosna daje spore możliwości fotograficzne. Można aparat zamoczyć, ubłocić, potłuc obiektyw ślizgając się na malowniczej drodze albo na drodze całkiem nie malowniczej.
Wśród wiosennych tematów fotograficznych bardzo nośnym motywem jest żona. Szczególnie, kiedy znosi głupie pomysły i ciągłe czekanie aż fotograf zrobi wreszcie kolejną fotkę.
Innym wartym odnotowania wątkiem jest pies. Pies przesuwający się w terenie doskonale wzbogaca kompozycję zdjęcia i zawartość swojego futerka. Po powrocie do domu możemy wyczesać z niego liczne próbki roślin do zielnika oraz gleby dla geologów. Jeśli w rodzinie nie mamy geologów - możemy toto zamieść po prostu pod dywan.
Pracując nad umieszczeniem psa na zdjęciu absolutnie nie powinniśmy przyznawać się do posiadania cząstek jadalnych. Jeśli pies nabierze podejrzeń, że można coś u nas spożyć - będzie kręcił się wokół naszych nóg zamiast po krajobrazie.
Komponując psa wybierajmy starannie rzeźbę terenu. Pies powinien zgrać się z głównymi elementami zdjęcia i stworzyć kontrast lub harmonię. Jeśli będziemy mieli pecha - stworzy rozstrojony akordeon.
 Dla należytej kompozycji zdjęcia kluczowa jest rzeźba terenu i faktura. Teren gładki będzie nudny, teren zbyt urozmaicony grozi zjazdem na błocie aż do stóp małżonki, co będzie uznane za hołd dla niej tylko do momentu zauważenia, ile błota przyniesiemy na portkach.
W fotografii wiosennej obowiązuje "zasada mokrego psa": zaraz po skończeniu zdjęcia otrząsamy się z wrażenia i robimy całkiem inne, w przeciwnym wypadku na blogu będziemy wstawiać fotki kolein z błota jakby na świecie nie istniało już nic innego.

piątek, 31 stycznia 2014

Przepis na fotkę: korzystanie z ciśnienia

Ludzkość wynalazła już w pełni automatyczne aparaty i w tej dziedzinie nie będzie rewolucyjnej zmiany.
Jedno, co można zrobić to wynaleźć automatycznego fotografa.
Jestem za głupi, żeby zajmować się aż tak wypasioną inżynierią, ale może mogę coś zasugerować przyszłym wynalazcom.
Otóż automatyczny fotograf powinien kierować się pewnym optymalnym stosunkiem efektu i pracy koniecznej do jego osiągnięcia - czyli uzyskać fotografię miłą dla oka  bez wysiłku, wyobraźni i zbyt długiego łażenia po świecie.
Taki efekt zapewnia stosowanie zasad fotografii wyżowej, co przedstawię krótko na kilku przykładach.

Zasada nr 1.
Sprawdzamy prognozę pogody i nie wychodzimy z domu, jeśli nie będzie wyżu, bo i po co?


Zasada nr 2
Idziemy na pagórki i ustawiamy się bokiem lub tyłem do słońca. Fotografowanie pod słońce wymaga nieco wyobraźni i wyczucia. W terenie płaskim musimy coś wydobyć z krajobrazu... a nie o to chodzi, żeby się napracować.


Zasada nr 3.
Dzielimy kadr na pół albo na trzy. Jeśli koniecznie chcemy się wysilić - wybieramy jakiś element wystający ponad przeciętność.


Zasada nr 4.
Fotografujemy obiekty kontrastujące kolorystycznie.


Stosowanie tych zasad nie zapewni nam kariery fotografika, ale da trochę miłych dla oka obrazków, które lepiej wyglądają na ścianie niż portret zrobiony nam na imieninach kolegi o 3,45, kiedy alkoholu już nie było a kolega wziął aparat do ręki, bo myślał, że soczewka obiektywu to dno ostatniej pełnej butelki.

czwartek, 21 listopada 2013

Listopadowe fotki - Balice.

Testowałem listopad. A dokładniej: dostępne światło przy pogodzie listopadowoprzyzwoitej, obiekty do fotografowania w miejscu pozbawionym czegokolwiek efektownego i tym podobne rzeczy.
Z grubsza można to sprowadzić do fotografowania w różnych układach tych samych  łodyg nawłoci i traw.


Takie przesuwanie w kadrze: jak wygląda z boku a jak w centrum?


Czy słońce umieszczone jako kontrapunkt wniesie coś ciekawego? Czy lepiej jest ciemniej czy jaśniej?


Ewentualnie: czy kadr poziomy zagra lepiej? i czy warto obcinać dół badyli?
Przypomina to poszukiwania procenta cukru w cukrze z filmu "Poszukiwana poszukiwany": niby robimy coś ważnego ale naprawdę chodzi o spacer.


Czasami jednak światlo robi nieoczekiwany prezent i komponuje się z trawą.



Okolice lotniska w Balicach maja spory potencjał fotograficzny, zresztą podobnie jak każdy teren rolniczy, co udowodnili pół wieku temu przedstawiciele Kieleckiej Szkoły Krajobrazu.


W takich miejscach dość łatwo można sobie testować rozmaite układy kompozycyjne, łapać różne drzewa na tle tego samego tła, czy kontrastować rytmy pionowe i poziome na zdjęciu.


Pozostaje tylko pytanie: czy do zwykłego spaceru z psem trzeba zaraz szukać złożonych teorii kompozycji plastycznej?