Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzewy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzewy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2015

Wiosna w toku

Stosownie do pory roku  podczas kolejnego spacerku z Naną w Balicach i Szczyglicach postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście jest wiosna. 
Pączki - są na drzewach. 
Czy w jajkach są pisklęta - nie wiem, ale wrony coś na pewno robią przy gniazdach, bo jak podniosłem obiektyw w górę, to ledwie uniknąłem zbombardowania. Poza tym coraz więcej rzeczy kwitnie.
Czasami to nawet za nic nie wiem, jak fotografować. Zdaje się, że robię za dużo zdjęć.
A fotograf w epoce cyfryzacji powinien przede wszystkim nauczyć się, kiedy zdjęcia nie robić.
W przeciwnym razie ma zadanie Kopciuszka: oddzielić zdjęcia dobre od lepszych i od przyzwoitych przy ilościach rzędu 400 fotek dziennie.
W każdym razie przyroda jest lekko niedorozwinięta, nawet samoloty jakieś takie niecałkowite latają.


wtorek, 24 marca 2015

Wiosna pustoszy okolicę


Przeczytałem artykuł jakiejś  dziennikarskiej gwiazdy o tym, że bobry, zające i sarny pustoszą polskie lasy... i pozazdrościłem. Nie głupoty ani wierszówki wypłaconej za idiotyzm, ale tego alarmującego tonu. Myślę, że też sobie od czasu do czasu poalarmuję, a co?!
Wprawdzie nikt mi nie wypłaci wierszówki ale zobaczę czy tzw. NEWS NA PIERWSZĄ STRONĘ!!!! rzeczywiście podnosi nakład.
A zatem: do dzieła, kowboju! 

Wiosna w natarciu!


Lody spłynęły!
Wody ruszyły!
Bobry pogryzły
!



Kwiatki wyrosły!


Wiosna bezczelnie robi co chce! Rolnicy alarmują: jak tak dalej pójdzie to wszystko zarośnie! A jak pójdzie jeszcze dalej to będzie lato!
Zapytaliśmy ministra rolnictwa, co zamierza zrobić w tej sprawie. Odesłał nas do rzecznika. Rzecznik siedział właśnie w rzece i powiedział, że tym zajmuje się minister środowiska - uznaliśmy to za odpowiedź niedorzeczną. 
Interpelacja w tej sprawie wysłana przez nas (czyli mnie, ale liczba mnoga dodaje majestatu od 2000 lat) do sejmu, senatu i europarlamentu napotkała wymijające odpowiedzi i trafiła do kosza. Jak długo jeszcze władze będą w ten sposób lekceważyć obywateli!? 
Tymczasem wiosna panoszy  się bezczelnie i nawet pokazuje V na znak zwycięstwa nad wolnościami obywatelskimi. 
Co prawda jedyny członek redakcji, który potrafi czytać, twierdzi że to Y, ale ci cholerni inteligenci zawsze siali defetyzm...
Jutro zorganizujemy marsz protestacyjny przeciw ruchom kalendarza. Zbiórka pod siedzibą stosownych władz. Więcej szczegółów - jak tylko ustalimy, które władze są stosowne.


niedziela, 22 marca 2015

pola

Jak zawsze o tej porze roku mam narastająca potrzebę łażenia po zaoranych polach i bawienie się tematem. Rzecz o tyle kłopotliwa, że z powodów organizacyjnych nie wstaję na tyle wcześnie, by złapać jakieś nietypowe światło czy mgłę.
Nie chodzi wcale o lenistwo (to udaje mi się czasami przezwyciężyć) ale raczej o to, że Moja Małżonka pracuje popołudniami, czyli idziemy spać późno. Jeśli zacząłbym wstawać o 5 rano, to mielibyśmy oboje po 5 godzin snu. A niestety nikt mi za zdjęcia nie zapłaci, żebym mógł obniżać naszą kondycję i wydolność w innych zajęciach w środku dnia. Jednak jak się lubi fotografię pejzażową, to lepiej mieszkać na wsi. Przy świetle dostępnym od 8.30 pozostaje mi zabawa z fakturą ziemi, czyli cieniem i nasyceniem. 

sobota, 21 marca 2015

Wiosenne fotki

 W odróżnieniu od lata wiosna daje spore możliwości fotograficzne. Można aparat zamoczyć, ubłocić, potłuc obiektyw ślizgając się na malowniczej drodze albo na drodze całkiem nie malowniczej.
Wśród wiosennych tematów fotograficznych bardzo nośnym motywem jest żona. Szczególnie, kiedy znosi głupie pomysły i ciągłe czekanie aż fotograf zrobi wreszcie kolejną fotkę.
Innym wartym odnotowania wątkiem jest pies. Pies przesuwający się w terenie doskonale wzbogaca kompozycję zdjęcia i zawartość swojego futerka. Po powrocie do domu możemy wyczesać z niego liczne próbki roślin do zielnika oraz gleby dla geologów. Jeśli w rodzinie nie mamy geologów - możemy toto zamieść po prostu pod dywan.
Pracując nad umieszczeniem psa na zdjęciu absolutnie nie powinniśmy przyznawać się do posiadania cząstek jadalnych. Jeśli pies nabierze podejrzeń, że można coś u nas spożyć - będzie kręcił się wokół naszych nóg zamiast po krajobrazie.
Komponując psa wybierajmy starannie rzeźbę terenu. Pies powinien zgrać się z głównymi elementami zdjęcia i stworzyć kontrast lub harmonię. Jeśli będziemy mieli pecha - stworzy rozstrojony akordeon.
 Dla należytej kompozycji zdjęcia kluczowa jest rzeźba terenu i faktura. Teren gładki będzie nudny, teren zbyt urozmaicony grozi zjazdem na błocie aż do stóp małżonki, co będzie uznane za hołd dla niej tylko do momentu zauważenia, ile błota przyniesiemy na portkach.
W fotografii wiosennej obowiązuje "zasada mokrego psa": zaraz po skończeniu zdjęcia otrząsamy się z wrażenia i robimy całkiem inne, w przeciwnym wypadku na blogu będziemy wstawiać fotki kolein z błota jakby na świecie nie istniało już nic innego.

poniedziałek, 16 marca 2015

Psie wędrówki

To jeden z ostatnich wpisów tutaj na temat Nany i jej kumpli, ponieważ zdecydowałem założyć osobny blog dla nich. Ale z czysto fotograficznego punktu widzenia muszę coś powiedzieć o możliwościach, jakie daje canis familiaris czyli kundel najpospolitszy. Widocznej obok Misi nikt by nie uznał za psa rasowego na alejce w parku ale wystarczy ją wyprowadzić w pole i proszę: uszka stają, ogon się pręży a cała psotać (tak to się pisze!) nabiera elegancji z pieselencją. Swoją drogą Misia w ogóle imponuje - zwłaszcza Nanie, która uznała ją za psierowniczkę wypraw i pod jej przywództwem włazi wszędzie tam, gdzie łapy poniosą.
Poniosą ale niekoniecznie "nadążą", bo Misia ma jednak łapy dwa razy dłuższe niż Nanusia i trudno nadrobić taką różnicę w prędkości.
Kiedy oglądam te artystki w polu - zazdroszczę im. Nie tyle włażenia w każdą wodę, jaka im się spodoba - ostatecznie ja też w każdą włażę - ale zaangażowania w imprezę. No ale ja jestem od nich dużo starszy. 
W każdym razie bagienka i mokradła doskonale harmonizują z gamą kolorystyczną futerka obydwu pań. 
Właściwie nabieram ochoty, żeby spróbować akwarelki na tych tematach. 
Chyba, że wiosna przeleci tak szybko, że nie zdążę.






niedziela, 2 lutego 2014

Akademia fotografii bezproblemowej: Głogi.

Świat się znowu trochę rozmoczył, zrobiło się ogólnie buro i w zasadzie fotograf ma w tej sytuacji dwa wyjścia... a nawet trzy - jeśli uznamy nie-wyjście z domu za pierwsze wyjście z sytuacji.
Wyjście drugie polega na podkręcaniu nasyceń fotki tak, że oczy patrzącemu wypadną.
Wyjście trzecie  - to szukanie czegoś trochę kolorowego albo przynajmniej różniącego się od tła... ewentualnie szukanie obiektów burych i wymiętych w interesujący sposób.
Zawsze można tu liczyć na głóg.


O ile pada deszcz - krople wody dodadzą nieco blasku.


Jeśli nie pada - można użyć szeroko otwartej przysłony, fotografować pod światło i pograć kształtem.


Fotografowanie ze światłem za plecami pozwoli złapać kolor.
Jak się bardzo postaramy - może złapiemy katar.


Głóg ma to do siebie, że na jednym krzaku występuje w bardzo wielu konfiguracjach i bez chodzenia zbyt daleko możemy znaleźć sporo interesujących form do ćwiczenia.






Lampa błyskowa pozwala czasami wydobyć kolor, ale to dość kapryśne narzędzie.





Dopiero porównanie pokaże, czy warto błyskać.



Ale fotografowanie to też rodzaj kaprysu, więc warto spróbować.



Z całą pewnością lampa daje ciekawe efekty podczas przymrozków.




Zresztą każda rzecz wygląda ciekawie, jeśli ją trochę oszroni.



Warto też pomyśleć o wodzie i blikach światła na powierzchni.


Nawet szare deszczowe niebo stwarza pewne możliwości...


Warto popracować z planami i ostrością albo z tłumem... przyda się podczas fotografowania ludzi. W sumie - nie bardzo różnią się od głogu.


Od czasu do czasu można spróbować starą receptę Roberta Capy: Jeśli Twoje zdjęcie nie jest dobre to znaczy, że nie podszedłeś wystarczająco blisko. 
Oczywiście ryzykujemy połknięcie obiektu albo gałęzie w oku...

I na koniec najważniejsza rada:
pilnujmy, żeby podczas tych wszystkich eksperymentów pies nie umarł z nudów.