sobota, 28 marca 2015

Wiosna w toku

Stosownie do pory roku  podczas kolejnego spacerku z Naną w Balicach i Szczyglicach postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście jest wiosna. 
Pączki - są na drzewach. 
Czy w jajkach są pisklęta - nie wiem, ale wrony coś na pewno robią przy gniazdach, bo jak podniosłem obiektyw w górę, to ledwie uniknąłem zbombardowania. Poza tym coraz więcej rzeczy kwitnie.
Czasami to nawet za nic nie wiem, jak fotografować. Zdaje się, że robię za dużo zdjęć.
A fotograf w epoce cyfryzacji powinien przede wszystkim nauczyć się, kiedy zdjęcia nie robić.
W przeciwnym razie ma zadanie Kopciuszka: oddzielić zdjęcia dobre od lepszych i od przyzwoitych przy ilościach rzędu 400 fotek dziennie.
W każdym razie przyroda jest lekko niedorozwinięta, nawet samoloty jakieś takie niecałkowite latają.


Młynówkowe wrażenia

Wieczorne spacery z Naną wymuszają eksperymenty ciągle z tym samym terenem. Z drugiej strony - coś się zmienia.
Celowo zrobiłem kilka zdjęć, żeby złapać bliki w szkło, zastanowię się, czy da się je jakoś wykorzystać.
Z drugiej strony - z całą pewnością da się coś z nimi zrobić przy pomocy filtrów w aparacie. Na przykład można kumpla przy stacji benzynowej przerobić na człowieka idącego przez Nowy York...

piątek, 27 marca 2015

Kraina Zapomnianych Zabawek - Bartek i Chlorofil nadchodzą

 Pracuję dość intensywnie nad "Krainą". Na zaostrzenie apetytu wstawiam kilka obrazków do tej historii.

Trąbalski jest barmanem w hotelu "Pod Psem" i właścicielem miejscowego składu porcelany. 



Dmuchany Wieloryb pochodzi z Importu (to taki port niedaleko Ex-portu) a na tym obrazku toczy walkę z Bratkiem. Było nie tyle gorąco co mokro.








Romantyczny Puchacz w poszukiwaniu Miłości studiuje bibliotekę romansów aby odnaleźć Sowę swego serca - piękną, tajemniczą i pierzastą.


A więcej to już chyba w książce...





czwartek, 26 marca 2015

Dużo drzew


Wyprowadziliśmy z Naną Nikona na spacer i dla kawału postanowiłem fotografować drzewa.
Kawał polega na tym, że sfotografowałem jedno drzewo. Ale za to ile miało detali...

Nie przypadkowo zostało pomnikiem przyrody. 

 
Dawno temu pewien reżyser nakręcił film pt. "Legend of white horse". Film mnie zainteresował z kilku powodów. Po pierwsze zrobiono go z mikroskopijnym budżetem i to było widać. Dalej: Kłodzko i Góry Stołowe zagrały egzotyczny kraik zagubiony diabli wiedzą gdzie. Mimo małego budżetu i całkowitego braku gwiazd film nie był nic gorszy od przeciętnego niezłego filmu fantasy. 
Fabuła była prosta i można powiedzieć: typowa. Naukowiec samotnie wychowujący syna przyjeżdża aby przygotować raport na temat koncesji górniczej. Wplątuje się w skomplikowaną sytuację lokalną, kłopoty swojej gospodyni (którą wszyscy podejrzewają o bycie czarownicą) z adoptowaną niewidomą córką i takie tam. Niewidoma dziewczyna przyjaźni się z białym koniem wędrującym samotnie po górach. Ponieważ raport zawiera negatywną opinię na temat inwestycji wydobywczych - lokalna szycha wysyła zbirów. Biały koń okazuje się jednak legendarnym smokiem i zamienia ich w drzewa itd. Niuansów i komplikacji w tej opowieści było całkiem sporo, film oglądało się przyjemnie.
Pomysłowe kostiumy i odpowiedni dobór aktorów nadał tej historyjce trochę klimatu ale prawdziwymi bohaterami były drzewa, skały i korzenie w Górach Stołowych. 
Zabawnie było na Młynówce Królewskiej w środku Krakowa znaleźć drzewo, które ma korę do złudzenia przypominającą skórę smoka z tego filmu.









środa, 25 marca 2015

Kolorki

Doszła nowa głowica kulowa do starego statywu. Pozostaje otwarta kwestia, czy 40-letni statyw z nową głowica to jest jeszcze stary statyw. Gdyby mi wymienić głowę - miałbym jakieś porównanie...a tak? 
W każdym razie zauważyłem, przedziwną złośliwość przyrody: były świetne warunki do nocnych zdjęć - co widać na załączonych obrazkach - ale tylko do momentu uzdatnienia statywu. Kiedy mogłem te same fotki zrobić porządnie - pogoda przeminęła z wiatrem. 
Ale ja się nie poddam. 

wtorek, 24 marca 2015

Wiosna pustoszy okolicę


Przeczytałem artykuł jakiejś  dziennikarskiej gwiazdy o tym, że bobry, zające i sarny pustoszą polskie lasy... i pozazdrościłem. Nie głupoty ani wierszówki wypłaconej za idiotyzm, ale tego alarmującego tonu. Myślę, że też sobie od czasu do czasu poalarmuję, a co?!
Wprawdzie nikt mi nie wypłaci wierszówki ale zobaczę czy tzw. NEWS NA PIERWSZĄ STRONĘ!!!! rzeczywiście podnosi nakład.
A zatem: do dzieła, kowboju! 

Wiosna w natarciu!


Lody spłynęły!
Wody ruszyły!
Bobry pogryzły
!



Kwiatki wyrosły!


Wiosna bezczelnie robi co chce! Rolnicy alarmują: jak tak dalej pójdzie to wszystko zarośnie! A jak pójdzie jeszcze dalej to będzie lato!
Zapytaliśmy ministra rolnictwa, co zamierza zrobić w tej sprawie. Odesłał nas do rzecznika. Rzecznik siedział właśnie w rzece i powiedział, że tym zajmuje się minister środowiska - uznaliśmy to za odpowiedź niedorzeczną. 
Interpelacja w tej sprawie wysłana przez nas (czyli mnie, ale liczba mnoga dodaje majestatu od 2000 lat) do sejmu, senatu i europarlamentu napotkała wymijające odpowiedzi i trafiła do kosza. Jak długo jeszcze władze będą w ten sposób lekceważyć obywateli!? 
Tymczasem wiosna panoszy  się bezczelnie i nawet pokazuje V na znak zwycięstwa nad wolnościami obywatelskimi. 
Co prawda jedyny członek redakcji, który potrafi czytać, twierdzi że to Y, ale ci cholerni inteligenci zawsze siali defetyzm...
Jutro zorganizujemy marsz protestacyjny przeciw ruchom kalendarza. Zbiórka pod siedzibą stosownych władz. Więcej szczegółów - jak tylko ustalimy, które władze są stosowne.


Nikoniczność

Strasznie mi się podoba Nikon jako sprzęt. Daje spore możliwości, oczywiście pod warunkiem, że nauczę się go obsługiwać. Ale nawet najprostsze ustawienia pozwalają na wiele. Ma na tyle precyzyjną optykę i sterowanie, że wyłapuje drobiazgi, które starym sprzętem były nie do uchwycenia. 
Na przykład nasze mieszkanie: ma mnóstwo zakamarków nadających się na obrazek ale próby złapania jego specyfiki i nastroju starym sprzętem po prostu nic nie dawały.
A z Nikonem to jakos tak samo wychodzi.
Ustawiam się chwilę i mam.