piątek, 27 marca 2015

Kraina Zapomnianych Zabawek - Bartek i Chlorofil nadchodzą

 Pracuję dość intensywnie nad "Krainą". Na zaostrzenie apetytu wstawiam kilka obrazków do tej historii.

Trąbalski jest barmanem w hotelu "Pod Psem" i właścicielem miejscowego składu porcelany. 



Dmuchany Wieloryb pochodzi z Importu (to taki port niedaleko Ex-portu) a na tym obrazku toczy walkę z Bratkiem. Było nie tyle gorąco co mokro.








Romantyczny Puchacz w poszukiwaniu Miłości studiuje bibliotekę romansów aby odnaleźć Sowę swego serca - piękną, tajemniczą i pierzastą.


A więcej to już chyba w książce...





czwartek, 26 marca 2015

Dużo drzew


Wyprowadziliśmy z Naną Nikona na spacer i dla kawału postanowiłem fotografować drzewa.
Kawał polega na tym, że sfotografowałem jedno drzewo. Ale za to ile miało detali...

Nie przypadkowo zostało pomnikiem przyrody. 

 
Dawno temu pewien reżyser nakręcił film pt. "Legend of white horse". Film mnie zainteresował z kilku powodów. Po pierwsze zrobiono go z mikroskopijnym budżetem i to było widać. Dalej: Kłodzko i Góry Stołowe zagrały egzotyczny kraik zagubiony diabli wiedzą gdzie. Mimo małego budżetu i całkowitego braku gwiazd film nie był nic gorszy od przeciętnego niezłego filmu fantasy. 
Fabuła była prosta i można powiedzieć: typowa. Naukowiec samotnie wychowujący syna przyjeżdża aby przygotować raport na temat koncesji górniczej. Wplątuje się w skomplikowaną sytuację lokalną, kłopoty swojej gospodyni (którą wszyscy podejrzewają o bycie czarownicą) z adoptowaną niewidomą córką i takie tam. Niewidoma dziewczyna przyjaźni się z białym koniem wędrującym samotnie po górach. Ponieważ raport zawiera negatywną opinię na temat inwestycji wydobywczych - lokalna szycha wysyła zbirów. Biały koń okazuje się jednak legendarnym smokiem i zamienia ich w drzewa itd. Niuansów i komplikacji w tej opowieści było całkiem sporo, film oglądało się przyjemnie.
Pomysłowe kostiumy i odpowiedni dobór aktorów nadał tej historyjce trochę klimatu ale prawdziwymi bohaterami były drzewa, skały i korzenie w Górach Stołowych. 
Zabawnie było na Młynówce Królewskiej w środku Krakowa znaleźć drzewo, które ma korę do złudzenia przypominającą skórę smoka z tego filmu.









środa, 25 marca 2015

Kolorki

Doszła nowa głowica kulowa do starego statywu. Pozostaje otwarta kwestia, czy 40-letni statyw z nową głowica to jest jeszcze stary statyw. Gdyby mi wymienić głowę - miałbym jakieś porównanie...a tak? 
W każdym razie zauważyłem, przedziwną złośliwość przyrody: były świetne warunki do nocnych zdjęć - co widać na załączonych obrazkach - ale tylko do momentu uzdatnienia statywu. Kiedy mogłem te same fotki zrobić porządnie - pogoda przeminęła z wiatrem. 
Ale ja się nie poddam. 

wtorek, 24 marca 2015

Wiosna pustoszy okolicę


Przeczytałem artykuł jakiejś  dziennikarskiej gwiazdy o tym, że bobry, zające i sarny pustoszą polskie lasy... i pozazdrościłem. Nie głupoty ani wierszówki wypłaconej za idiotyzm, ale tego alarmującego tonu. Myślę, że też sobie od czasu do czasu poalarmuję, a co?!
Wprawdzie nikt mi nie wypłaci wierszówki ale zobaczę czy tzw. NEWS NA PIERWSZĄ STRONĘ!!!! rzeczywiście podnosi nakład.
A zatem: do dzieła, kowboju! 

Wiosna w natarciu!


Lody spłynęły!
Wody ruszyły!
Bobry pogryzły
!



Kwiatki wyrosły!


Wiosna bezczelnie robi co chce! Rolnicy alarmują: jak tak dalej pójdzie to wszystko zarośnie! A jak pójdzie jeszcze dalej to będzie lato!
Zapytaliśmy ministra rolnictwa, co zamierza zrobić w tej sprawie. Odesłał nas do rzecznika. Rzecznik siedział właśnie w rzece i powiedział, że tym zajmuje się minister środowiska - uznaliśmy to za odpowiedź niedorzeczną. 
Interpelacja w tej sprawie wysłana przez nas (czyli mnie, ale liczba mnoga dodaje majestatu od 2000 lat) do sejmu, senatu i europarlamentu napotkała wymijające odpowiedzi i trafiła do kosza. Jak długo jeszcze władze będą w ten sposób lekceważyć obywateli!? 
Tymczasem wiosna panoszy  się bezczelnie i nawet pokazuje V na znak zwycięstwa nad wolnościami obywatelskimi. 
Co prawda jedyny członek redakcji, który potrafi czytać, twierdzi że to Y, ale ci cholerni inteligenci zawsze siali defetyzm...
Jutro zorganizujemy marsz protestacyjny przeciw ruchom kalendarza. Zbiórka pod siedzibą stosownych władz. Więcej szczegółów - jak tylko ustalimy, które władze są stosowne.


Nikoniczność

Strasznie mi się podoba Nikon jako sprzęt. Daje spore możliwości, oczywiście pod warunkiem, że nauczę się go obsługiwać. Ale nawet najprostsze ustawienia pozwalają na wiele. Ma na tyle precyzyjną optykę i sterowanie, że wyłapuje drobiazgi, które starym sprzętem były nie do uchwycenia. 
Na przykład nasze mieszkanie: ma mnóstwo zakamarków nadających się na obrazek ale próby złapania jego specyfiki i nastroju starym sprzętem po prostu nic nie dawały.
A z Nikonem to jakos tak samo wychodzi.
Ustawiam się chwilę i mam.


poniedziałek, 23 marca 2015

Zapomniany pejzażyk czyli skleroza nie boli...

 Pojechałem na spotkanie z dziećmi do szkoły w Annopolu i po drodze, tuż pod Łagowem, znalazłem ostatni fragment Zimy. Zajmował pejzaż ciągnący się jakieś trzy kilometry wzdłuż drogi a kiedy po południu wracałem - już go nie było.
Miałem te zdjęcia wstawić wcześniej ale cóż, wiek upoważnia do sklerozy... W każdym razie podczas robienia tych fotek przyszła mi do głowy taka myśl: jako dzieciak za każdym razem strasznie chciałem zatrzymać się w tym miejscu i robić zdjęcia. Cóż, wtedy nie miałem aparatu. Dzisiaj mam aparat, własny samochód, sam układam sobie trasy... a mimo to dopiero teraz przypomniałem sobie o takim małym dziecięcym marzeniu.
Dorosłość polega między innymi na tym, że nie wiemy, po co nam były potrzebne te wszystkie wymarzone zabawki...

niedziela, 22 marca 2015

pola

Jak zawsze o tej porze roku mam narastająca potrzebę łażenia po zaoranych polach i bawienie się tematem. Rzecz o tyle kłopotliwa, że z powodów organizacyjnych nie wstaję na tyle wcześnie, by złapać jakieś nietypowe światło czy mgłę.
Nie chodzi wcale o lenistwo (to udaje mi się czasami przezwyciężyć) ale raczej o to, że Moja Małżonka pracuje popołudniami, czyli idziemy spać późno. Jeśli zacząłbym wstawać o 5 rano, to mielibyśmy oboje po 5 godzin snu. A niestety nikt mi za zdjęcia nie zapłaci, żebym mógł obniżać naszą kondycję i wydolność w innych zajęciach w środku dnia. Jednak jak się lubi fotografię pejzażową, to lepiej mieszkać na wsi. Przy świetle dostępnym od 8.30 pozostaje mi zabawa z fakturą ziemi, czyli cieniem i nasyceniem.